Karpacz - Karpacz-

Na kolonii w Karpaczu nie podobało mi się z początku nic. Byłem zły, że kolegę z klasy, z którym miałem tu przyjechać, rodzice wysłali gdzieś indziej, ale w końcu i tu poznałem się z innymi kumplami. Nasz dom wczasowy
Karpacz to był istny labirynt korytarzy, którymi bardzo skutecznie nauczyliśmy się czmychać wychowawcom, gdy zachodziła taka potrzeba. Z tych kolonii z Karpacza zapamiętam przede wszystkim noce i to jak do późna opowiadaliśmy sobie niesamowite historie, z których najgorsze były te zmyślone o duchach. Wszystkim nam pracowała wyobraźnia i nieraz bardzo długo po tym nie można było zasnąć, ale było to jak narkotyk i stały punkt wieczornego programu. Nieraz i skradaliśmy się do pokoi dziewczyn, by im też napędzić stracha. Przyłapani raz przez wychowawców musieliśmy stanąć do apelu i mieliśmy nawet karne sprzątanie terenu wokół hotelu, ale i tak był warto. Ten Karpacz zawsze mi pozostanie w pamięci przez te niesamowite wieczory opowieściami o duchach.
Powiązane teksty: