Szklarska Poręba - Postój chybiony.

Często miałem różne przygody w drodze do Szklarskiej Poręby. Była to moja ulubiona miejscowość weekendowa więc będąc w niej w miarę często miałem również wiele przygód w czasie drogi dojazdowej. Bo
Szklarska Poręba i ja byliśmy jakby na innej planecie. Jeden wyjazd rozpocząłem w piątek po zajęciach, a skończyłem w poniedziałek popołudniu, nie dojeżdżając nawet do miejsca docelowego. W okolicy Janowic Wielkich wszedłem do kibelka, aby przed przesiadka załatwić swoje sprawy. Nie wiem jak to się stało, ale zbyt długo zwlekałem z otwarciem kabiny, a jakiś czas po zatrzymaniu pociągu w Jeleniej Górze, gdy skład był już prawie pusty, otwierając zamek złamałem dyngiel od otwierania. Po prostu zatrzasnąłem się na amen. Skład zaraz pojechał na bocznicę, a dopiero w poniedziałek rano ktoś przyszedł sprzątać wagony. Okno się nie otwierało, a drzwi nie mogłem nawet wyłamać, bo się w innym kierunku otwierały. Szklarska Poręba była wówczas nieosiągalna, a uwolnił mnie mechanik kolejowy odkręcając całkowicie panel drzwiowy. O Szklarskiej Porębie nie myślałem chyba przez pół roku.
Powiązane teksty: